czwartek, 18 sierpnia 2016

Wakacyjne warsztaty języka polskiego dla dzieci dwujęzycznych w Monachium (wpis gościnny)


Iwona Smól
Z wielką przyjemnością przedstawiam Wam dzisiaj wpis gościnny Iwony Smól, mojej dobrej znajomej z Monachium, z którą m. in. współorganizowałam spotkanie dla rodzin wielojęzycznych

Na przełomie sierpnia i września 2016, czyli jeszcze w okresie bawarskich ferii, Iwona organizuje warsztaty języka polskiego dla dzieci dwujezycznych. Szczegółowy opis tych zajęć znajdziecie poniżej. Polecam Wam gorąco tę ciekawą inicjatywę, bo to świetna okazja dla naszych dzieci, aby miały kontakt z żywym językiem i poprzez zabawę uczyły się go kochać i swobodnie używać!

Warsztaty podzielone są na dwie grupy wiekowe: 3-6 lat i 7-12 lat. Więcej informacji o kursach oraz o samej prowadzącej znajdziecie na stronie internetowej Iwony "Kursy polskiego". Zapisów na warsztaty możecie dokonać, wysyłając maila na adres: iwo.smol@gmail.comPOLECAM!

--------------------------------------------------------------------------

Jestem nauczycielem języka polskiego w Monachium i mamą dwójki maluchów. Z problemami dwujęzyczności spotykam się każdego dnia. Wiem jak trudno jest ocalić język ojczysty za granicą i jak silnej motywacji potrzebują dzieci aby osiągnąć pełną dwujęzyczność. Kilkuletnie doświadczenie oraz liczne szkolenia dla nauczycieli polonijnych motywują mnie do rozbudowywania swojego warsztatu pracy a przede wszystkim, do dzielenia się swoją wiedzą. Widząc jak duże problemy sprawia język polski dzieciom wychowującym się w niemieckojęzycznym środowisku, z satysfakcją wymyślam wciąż nowe sposoby, aby łącząc przyjemne z pożytecznym sprawić, że dzieci nie tylko nauczą się języka, ale przede wszystkim po prostu go polubią.

Główną drogą do pełnej znajomości przez dziecko ojczystego języka rodziców nie są tylko mądre książki, nie wystarczą częste rozmowy krążące wokół codziennych tematów ani tym bardziej polska telewizja. Aby dziecko chciało używać oraz uczyć się języka polskiego, trzeba koniecznie je odpowiednio do tego zmotywować. Uda się to dzięki całkowitemu zanurzeniu w język mówiony, czytany i pisany. Główną drogą do wielojęzyczności jest przede wszystkim pokazanie jak cudownie można bawić się językiem polskim, do jakich ciekawych światów można mieć dzięki niemu dostęp, jak dobrze można za jego pomocą wyrażać swoje emocje, jak zabawne bywają niektóre sformułowania, nazwy czy powiedzenia i jak głośno można śmiać się albo śpiewać po polsku. Dlatego zapraszam monachijskie dzieci na warsztaty, które nie mają nic wspólnego z nudną lekcją w szkole. Zapraszam je do zaczarowanego świata języka polskiego, gdzie w swobodnej atmosferze próbujemy przełamywać wszystkie bariery językowe i kulturowe.



Spotkania dla najmłodszych oprócz śpiewania i polskich zabaw językowych poszerzających słownictwo to przede wszystkim czas spędzony z polskimi bajkami i wierszami. Literatura dziecięca ma olbrzymi udział w budowaniu osobowości dzieci, uczy nowych zachowań i daje wzorce. Najmłodsi chętnie utożsamiają się z bohaterami fikcyjnych światów, wzbogacając przy tym doświadczenia i wyobraźnię. Jednym ze sposobów zakorzeniania miłości do Polski bądź fascynacji językiem polskim, może być przybliżenie naszym dzieciom starych polskich bajek. Bajek, które wciąż lubimy, za którymi tęsknimy, i które wspominamy z sentymentem. Bardzo chciałabym aby także polonijne dzieci pokochały stworzonych przez polskich autorów bohaterów, uległy urokowi bajkowego świata pełnego fantazji i humoru. Dlatego na warsztatach zaprzyjaźniamy się z nimi na różne sposoby. Czy to przez zaśpiewanie piosenki, czy urządzenie przedstawienia kukiełkowego, narysowanie przygód głównego bohatera albo rozbudzanie wyobraźni przez wymyślanie jego dalszych losów.

Z przedszkolakami bardzo chętnie bawię się także słowami i frazami z zabawnych, rymowanych utworów naszych rodzimych poetów Jana Brzechwy i Juliana Tuwima. Kiedy starcza czasu sięgam także po wiersze Wandy Chotomskiej, Marii Konopnickiej, Aleksandra Fredry lub Ludwika Jerzego Kerna. Poeci zabawiają rymami swoich małych słuchaczy pokazując jednocześnie, które zachowania i postawy są właściwe, a które naganne. Wiersze są bardzo dobrą okazją do ćwiczeń artykulacyjnych, co w przypadku dzieci wielojęzycznych jest wyjątkowo ważne. Słuchanie, a potem samodzielne powtarzanie fragmentów tekstu pozwala na opanowanie wymowy skomplikowanych połączeń wyrazowych. Każde spotkanie z polskim poetą rozbudowuje także zasób słownictwa dzieci oraz poszerza ich wiedzę o polskiej kulturze. Dzięki temu, że nasze dzieci poznają świat polskich bajek i wierszy, będą mogły łatwiej zaprzyjaźnić się ze swoimi rówieśnikami w Polsce. Bohaterowie bajek są wszechobecni w polskiej kulturze masowej, ich znajomość może ułatwić dzieciom utożsamienie się z polskością i wzmocnić ich poczucie warości w konkatkach z Polakami.

Starszym dzieciom proponuję na warsztatach kreatywne pisanie i opowiadanie, trening leksykalny oraz zabawę z przysłowiami i frazeologizmami. To także interaktywne zajęcia z polskimi legendami oraz bohaterami książek, na podstawie których bawimy się w teatr, piszemy scenariusze i odgrywamy scenki. W ostatni dzień warsztatów wybieramy się na wycieczkę połączoną z różnego rodzaju grami literackimi i językowymi. Pobudzając wszystkie aspekty języka w ćwiczenia często wplatam elementy kultury, geografii i historii Polski, co zawsze bardzo zaciekawia wszystkich uczestników.

Podczas warsztatów wykorzystuję otwartą i poddającą się modyfikacjom metodę, dostosowując każde zajęcia do potrzeb, możliwości i wieku grupy. Spotkania te nie wymagają od uczestników wcześniejszego przygotowania ani specjalnych zdolności, są przyjazną formą nawet dla osób, które pierwszy raz próbują pisać i czytać po polsku.

Dużą popularnością cieszy się zawsze kreatywne pisanie. Jest to szereg najróżniejszych ćwiczeń rozwijających słownictwo, pobudzających wyobraźnię i kreatywność. Od burzy mózgów, zabawy w sensy-nonsensy poprzez  bank pomysłów, łańcuch skojarzeń, zadania tematyczne aż po wspólne tworzenie tekstów pisemnych. Wszystko to warsztatowo, w formie zabawy stwarza możliwość sprawdzenia swoich umiejętności pisarskich, odblokowania wyobraźni i rozwinięcia skrzydeł pomysłowości. Zaczynamy od oswojenia się z polskimi literkami i ortografią, ale dzieci zazwyczaj bardzo szybko przechodzą do kolejnego etapu jakim jest tworzenia własnych tekstów, gdzie mniej ważne są błędy a najważniejsza kreatywność. Podczas warsztatów tworzyliśmy już swoje pierwsze książki, komiksy, dzienniki i pamiętniki. Z bardziej ambitną grupą pracowaliśmy nawet z polską prasą poznając gatunki tekstów dziennikarskich i ostatecznie wymyślając, projektując i pisząc swoją własną gazetę. Dzieci są fantastycznymi wykonawcami swoich pomysłów. Potrafią z przejęciem zaangażować się w tego typu projekty zapominając ostatecznie, że język polski stwarza im problemy. Dumnie oglądając wymyślone teksty przyznają, że podczas tworzenia nie zwracały uwagi jakim językiem się posługują.

Moją małą satysfakcją są zawiązujące się podczas warsztatów znajomości. Dzieci cieszą się, że mają okazję porozmawiać ze swoimi rówieśnikami po polsku. W małych grupach bardzo łatwo można się zaprzyjaźnić i przede wszystkim poznać osoby znajdujące się w podobnej sytuacji językowej. Organizowanie tych spotkań z dziećmi sprawia mi ogromną przyjemność i jestem pewna, że również w wakacje letnie twórczo i przyjemnie spędzimy czas.


Warsztaty dla dzieci w wieku 7-12 lat
29.08. - 1.09.2016 (4 dni), w godz. 10:00 - 14:00, 120 Euro

Warsztaty dla dzieci w wieku 3-6 lat
6.09. - 09.09.2016 (4 dni), w godz. 10:00 - 14:00, 120 Euro
Iwona Smól

piątek, 12 sierpnia 2016

Lato w mieście: 10 bezpłatnych propozycji z dziećmi w Monachium

Wakacje w Bawarii zaczęły się na dobre! Nie tylko uczniowie mają wolne od szkoły, ale rownież większość przedszkolaków trzeba jakoś "zagospodarować" ;) Jeśli nie wyjechaliście do Polski lub po prostu spędzacie wolne chwile w Monachium, to chciałabym zaproponować Wam 10 pomysłów, jak można przyjemnie i zupełnie bezpłatnie spędzić z dziećmi czas. Mam tu na myśli przede wszystkim uniknięcie płacenia drogich biletów wstępu. Nawet na przejazdach możecie zaoszczędzić, bowiem prawie wszystkie zaproponowane przeze mnie trasy można pokonać rowerem :)


1. Piknikować


Piknikować w Monachium można prawie wszędzie! W parkach i miejskimi nad jeziorami - najprzyjemniej! A najfajniejsze w pikniku jest to, że można się na niego zdecydować bardzo spontanicznie - wystarczy piknikowy kocyk i trochę smakołyków zabranych z domu. Ja najczęściej biorę ze sobą składniki, jakie zabrałabym do gródka piwnego, ale zwykle uzależniam skład piknikowego koszyka od zawartości lodówki. Jakieś kiełbaski, precle czy bagietka, owoce i woda do picia znajdą się zawsze!

Dla umilenia czasu po uczcie piknikowej często zabieramy ze sobą piłkę, frisbee lub jakieś proste gry planszowe.


2. Wrzucać komyki do Izary


Pluskać się w chłodnej wodzie w gorący dzień - to lubią chyba wszystkie maluchy! A jeśli to pluskanie można połączyć z rzucaniem do wody kamieni i patyków, to dobra zabawa na kilka godzin jest zapewniona! Dlatego też tak chętnie jeżdżę z rodziną nad Izarę. Wzdłuż rzeki tej nie tylko znajdują się wspaniałe ścieżki rowerowe, ale jej plaże nadają się również na wspomniane powyżej piknikowanie.



3. Grillować


Mój Mąż jest wielkim fanem grilla i kiedy tylko mamy okazję i ochotę, często korzystamy z tej możliwości również w samym mieście. W licznych parkach Monachium oraz nad miejskimi jeziorami są wydzielone specjalne miejsca (Grill-Wiese), gdzie można bezpiecznie odpalić swoją "maszynę" i wdychać zapachy smażonych kiełbasek oraz warzyw. 

4. Spacerować po parku


Wyprawa do Nymphenburger Park jest przygodą samą w sobie! Można tu kręcić się pomiędzyć rzędami równiuteńko przyciętych kolorowych kwiatów, ale i zagubić się w gąszczu drzew rosnących wśród bardziej od centrum oddalonych ścieżek. My najbardziej lubimy pobyt w Kronprinzengarten, o którym pisałam w artykule "Propozycje wypadów na długi gorący weekend - w Monachium i Bawarii".



5. Głaskać owieczkę


Niestety w tym roku okazja do pogłaskania owieczki już minęła, bowiem stacjonują one w Englischer Garten jedynie w lipcu, jednak warto tę wskazówkę zapamiętać na przyszły rok. Bo zobaczenie stada owiec pasącego się w Monachium to niezapomniany widok! W Północnej części Englischer Garten, gdzie właśnie można spotkać owieczki, jest również wiele spokojnych miejsc, gdzie można pluskać się i ochłodzić prze upałem w strumyku Eisbach.


6. Odkrywać świat zwierząt


Oprócz owieczek można w Monachium spotkać również całą masę innych zwierząt i to niekoniecznie w zoo! Ma na myśli Umweltgarten Neubiberg, który pomyślany jest jako ścieżka edukacyjno-przygodowa. Po drodze podpatrzeć można m. in. kucyki, kozy i liczne kury. Urozmaiceniem będzie przerwa na niewielkim placu zabaw.


7. Tańczyć


O bezpłatnych popołudniach zabawowych pisałam już we wspomnianym artykule o wycieczkach w Monachium. Oprócz tych sportowych aktywności miasto Monachium oferuje również program "Fit im Park". W ramach tego programu odbywają się w Luitpoldpark tzw. Mini-Disco, czyli muzyczno-taneczne zajęcia dla dzieci na wolnym powietrzu. Na scenie ustawionej w parku stoi trenreka fitness, która pokazuje dzieciom w rytm muzyki różne układy taczene, które to ruchy z kolei dzieci muszą powtórzyć. Przyjemne z pożytecznym!

Obok podestu i miejsca do tańczenia znajduje się spory plac zabaw oraz labirynt.

8. Wspinać się na miejskie góry


Dwie "góry", które leżą niedaleko siebie, można stosunkowo łatwo pokonać pieszo. Mam na myśli Olympiaberg i Luitpoldhügel - obie powstały z ruin powojnennych, a z ich czubków rotacza się ładny widok na miasto oraz jego okolice. Przy sprzyjających wiatrach widać nawet Alpy!



9. Pluskać się w wodzie


W Monachium istnieje wiele placów zabaw, do których podłączona jest wodna - albo w postaci wodnej pompki, albo jakiejś fontanny lub systemu rynieniek, z których woda kapie. Jednym z najbardziej popularnych miejsc tego typu jest plac zabaw w Westpark zwany "Am Jackl". Posiada on chyba najdłużsżą zjeżdżalnie w całym mieście!


Do pluskania polecam również jedno z licznych miejskich jezior - pobyt tu można fajnie połączyć z rodzinnym piknikiem, wycieczką lub grillem :)

10. Wąchać róże


Najpięniejsze róże w Monachium rosną w Rosengarten, czyli ogrodzie różanym położonym bezpośrednio nad Izarą. W całym ogrodzie pachnie różami, a do spędzenia tutaj czasu zapraszają m. in. wszędzie rozstawione krzesła i leżaki. W dalszej części ogrodu znajduje się mały strumyk, który świetnie nadaje się do pluskania, taplania i brodzenia po wodzie.

Piękne kolory, ładne światło i bogaty świat roślin i kwiatów - zwłaszcza w czerwcu i lipcu monachijski ogród różany jest godny polecenia!



----------

To były moje wskazówki i podpowiedzi, gdzie można bezpłatnie spędzić letni czas z Waszymi pociechami. Jakie są Wasze ulubione miejsca tego typu w Monachium?




niedziela, 7 sierpnia 2016

Kilka zapowiedzi i letnie pozdrowienia

Oj dawno mnie tu nie było, już ponad miesiąc. Przyznam, że czasami brakuje mi regularnego kontaktu z Wami! Ale życie toczy się dalej i tak, jak pisałam w artykule o priorytetach, na co dzień trzeba wybrać, co się tak naprawdę liczy. W obliczu zmian w moim życiu osobistym i zawodowym "Polka w Monachium" NIESTETY schodzi już nie na drugi, a nawet na trzeci plan... Co nie oznacza, że blog ten przestał być dla mnie ważny! W końcu od niego wszystkie się zaczęło: moje "wyjście do ludzi", kontakt z tutejszą Polonią oraz z Polakami, którzy dopiero planują przeprowadzkę do Niemiec. Ale również bliskie przyjaźnie, które właśnie dzięki blogowi narodziły się!

Nie o wszystkich zmianach mogę, a nie o wszystkich chcę tutaj pisać. W każdym razie bardzo chciałabym wrócić do regularniejszego blogowania, zwłaszcza kiedy myślę o tym, ile udało mi się dzięki temu pisaniu osiągnąć. Bardzo Wam dziękuję, że nadal regularnie tutaj zaglądacie, że chcecie dowiedzieć się ode mnie nowych informacji i że nadal moje zdanie się dla Was liczy. To bardzo budujące!


Żeby nie być gołosłowną, postaram się w najbliższych dniach przygotować dla Was artykuł o 10 bezpłatnych, a jednak wspaniałych miejscach w Monachium oraz o aktywnościach, jakie możecie wykonywać tutaj z własnymi dziećmi. Idę trochę na łatwiznę, bo ten artykuł powstał już na moim niemieckojęzycznym blogu pod tytułem "Die 10 besten kostenlosen Sommer Freizeitaktivitäten für Kinder in München", ale myślę, że przetłumaczenie go na język polski może być dużym ułatwieniem dla wielu, którzy wolą czytać artykuły w języku ojczystym ;) Lub dla turystów z Polski, chcących odwiedzić nasze piękne miasto :)

Zatem: miłego lata kochani i udanych wakacji!

Wasza Dominika

środa, 29 czerwca 2016

Letnie spotkanie w ogrodzie z atrakcyjnym programem dla dzieci

Państwa Danutę i Wernera Meierów poznałam bliżej parę miesięcy temu. To polsko-niemieckie małżeństwo, prowadzące wspólnie Towarzystwo Polsko-Niemieckie w Monachium, dociera ze swoją ofertą do niemieckojęzycznej publiczności, przybliżając jej w ten sposób Polskę i naszą kulturę. Państwo Meierowie angażują się w promocje naszego kraju i stawiają na jakość oraz wysoki poziom organizowanych eventów.

 DPGM


W tym roku już po raz kolejny Towarzystwo Polsko-Niemieckie w Monachium zaprasza na tzw. Sommerfest, czyli letnie spotkanie w pawilonie ogrodowym przy instytucji Hansahaus. W programie przewidziane są występy muzyczne następujących artystów: Jolanta Szczelkun (akordeon), Maryla Reuter, (śpiew), Lucyna i Piotr Wawrzynek (śpiew i akordeon) oraz Leszek Żądło (saksofon). 

Sommerfest, DPGM
Również dla dzieci przewidziane są atrakcje! Znana już Wam na pewno Agnieszka Spiżewska z Little Lab zaprosi dzieci do wspólnego eksperymentowania, a Justyna Luty-Urbanek będzie czytać zarówno polskie, jak i niemieckie bajki.

Agnieszka Spiżewska z Little Lab

To dla ducha. A dla ciała będzie można pożywić się smakołykami z grilla lub wypić polskie piwo.

Państwo Meierowie ucieszą się z podarowanych na to spotkanie ciast i zachęcają do pomocy w ogranizacji. Chętni mogą wysłać wiadomość na adres: mail@dpgm.de.

Zapraszam w imieniu organizatorów i prowadzących program dla dzieci :)

Sommerfest der DPGM
sobota, 2.07.2016, od godz. 15:00
Gartenpavillon des Hansahauses,
Brienner Str. 39 a (Rgb)
Monachium

wtorek, 7 czerwca 2016

Jak wspierać wielojęzyczność? Spotkanie dla rodzin w Monachium

Parę dni temu miało miejsce w Monachium spotkanie dla rodzin wielojęzycznych, na które serdecznie zapraszałam Was w niedalekiej przeszłości. Spotkanie to odbyło się w sali Uniwersytetu LMU, co mnie osobiście bardzo cieszyło, bo już samo miejsce nadało tematowi spotkania odpowiednią wagę. A sprawa jest poważna, bo chodzi przecież o przyszłość naszych rodzin. Rodzin, które na co dzień mierzą się z tematem wychowania dzieci w wielojęzyczności. 

Dyskusje i refleksja na ten temat to również możliwość zweryfikowania własnej dwu- lub wielojęzyczności, bowiem wiele z nas osób dorosłych, przez nasz pobyt na emigracji, również stało się bilingualne. Jak sami podchodzimy do tego tematu? Uważamy siebie za wielojęzycznych? Jak reagują nasi partnerzy na nasz język i w jaki sposób rozmawiać z dziećmi, aby być dla nich wzorem i przykładem? To tylko niektóre z zagadnień poruszanych podczas naszego spotkania.

Wykłady odbyły się gościnnie w sali uniwersyteckiej dzięki życzliwości Internationale Forschungsstelle für Mehrsprachigkeit IFM, natomiast do samego spotkania doszło z inicjatywy Państwa Danuty i Wernera Meierów, którzy z dużym zaangażowaniem i entuzjazmem prowadzą Polsko-Niemieckie Towarzystwo w Monachium. Dziękuję za Wasz impuls i motywację, aby do tego spotkania w ogóle doszło!

Spotkanie dla rodzin wielojęzycznych, Monachium, 4.6.2016


Wychowanie wielojęzyczne


Podczas tego pierwszego, śmiało mogę powiedzieć, pilotażowego spotkania poruszaliśmy się po trzech głównych obszarach bilingualizmu. Pierwszy wykład prowadzony przez germanistkę Iwonę Stec dotyczył teoretycznych stron wielojęzyczności - nazywał i objaśniał pojęcia, podsuwał językowe narzędzia oraz, co moim zdaniem bardzo ważne, zwracał uwagę na powszechność zjawiska wielojęzyczności na świecie. Ponieważ my, wychowani w Polsce, kraju językowo bardzo jednolitym, możemy sobie nie zdawać sprawy z tego, że większość ludzi na całym świecie włada co najmniej dwoma językami. Także jednojęzyczna część ludności jest w znacznej mniejszości!

Wykład Iwony kierował również uwagę rodziców na istotny fakt określenia, jaką kompetencję językową u naszych dzieci chcemy wspierać i osiągnąć - zależy nam na tym, żeby dzieci umiały się w naszym ojczystym języku swobodnie wypowiadać? A może chcemy, aby również nauczyły się poprawnie pisać i czytać? Od określenia tych kompetencji może zależeć wybór naszych metod nauki języka oraz stopień zaangażowania własnego i instytucjonalnego w wychowanie dzieci.

Iwona Stec - wykład. "Wychowanie wielojęzyczne"

Nauka języka polskiego jako języka mniejszości


Druga część spotkania poświęcona została praktycznym wskazówkom nauki języka polskiego. Wykład ten prowadziła Iwona Smól, która nie tylko jest z wykształcenia polonistką i nauczycielką polskiego jako języka obcego, ale również mamą dwójki maluchów w wieku 3 i 4,5 roku. Mówiła więc o nauce języka z obu tych perspektyw, co było niezwykle cennym doświadczeniem. Ponieważ Iwona jako nauczycielka widzi u swoich nastoletnich uczniów błędy, których my jako rodzice emigracyjni możemy uniknąć, starając się przekazać naszym dzieciom język ojczysty.

Uwagi Iwony, propozycje zabaw, konkretne przykłady gier i możliwości spędzania z dziećmi czasu, czy lektury i inne pomoce w nauce języka były wielkim wzbogaceniem tego spotkania. Zwłaszcza dla rodziców, którzy mają małe dzieci, stojące dopiero na początku swojej przygody z opowiadaniem, czytaniem i pisaniem. 

Iwona Smól, "O wielojęzyczności dla rodziców - wielojęzyczność w praktyce"


Iwona prowadzi w czasie ferii zimowych i letnich warsztaty językowe i teatralne dla dzieci dwujęzycznych. Podczas tych zajęć uczy maluchy przez zabawę prawidłowego wypowiadania się, zachęca je do kreatywnego pisania i zabaw słowotwórczych, utrwala znajomość języko polskiego, historii i kultury Polski, a nawet przygotowuje je do powrotu do polskiej szkoły lub egzaminów. Skontaktujcie się z Iwoną, jeśli potrzebujecie indywidualnej porady językowej, bo to naprawdę świetna i doświadczona specjalistka!

Bawarski system szkolnictwa


Trzecia część spotkania poświęcona została bawarskiemu systemowi edukacji, tak różniącemu się od polskiego systemu oświaty. Dobrze mieć wiedzę na ten temat zanim nasze dziecko rozpocznie naukę w bawarskiej szkole podstawowej, ponieważ sposób nauczania oraz późniejszy wybór dalszej szkoły może mieć znaczący wpływ na zawodowe życie naszych dzieci.

Wykład ten prowadziła doświadczona pedagog Izabela Kulesza-Ubrich. Również jej doświadczenia jako mamy były niezwykle cenne, ponieważ dorosłe dzieci Izy są doskonałym przykładem na udaną dwujęzyczność. Dla rodziców małych dzieci konkretne sytuacje i przykłady podane przez Izę były bardzo budującej i pomocne na dalszej drodze wielojęzycznego wychowania maluchów. Także przykłady wspierania dzieci, które w wieku kilkunastu lat przyjechały do Niemiec i rozpoczynają naukę w bawarskich szkołach.



Co dalej z wielojęzycznością w Monachium?


W naszym spotkaniu brało udział ok. 50 osób. Uważam, że to dużo, choćby ze względu na fakt, że miało ono miejsce w sobotnie popołudnie i trwało ponad 4 godziny (z zaplanowanych 3)! Pytania i problemy, jakie się w trakcie spotkania pojawiły, świadczą o dalszej potrzebie mówienia i pisania na ten temat! Większość osób wyraziła zainteresowanie kolejnymi tego typu spotkaniami - zarówno w formie wykładów, ale także warsztatów, spotkań czy praktycznych zajęć. Temat pozostaje więc nie wyczerpany i na pewno będzie jeszcze okazja, aby do niego wrócić. 

Dream Team, czyli współorganizatorki spotkania nt. wielojęzyczności

Jeśli jesteście zainteresowani dalszymi lub kolejnymi spotkaniami tego typu, to bardzo proszę o krótkiego maila na adres: wielojezycznosc@gmail.com. Dzięki temu będziecie na bieżąco otrzymywać informacje o planowanych spotkaniach.

Uczestniczy naszego sobotniego spotkania dla rodzin wielojęzycznych otrzymają jeszcze ode mnie maila ze szczegółowymi informacjami, jakie pojawiły się na wykładach: tytuły książek, nazwy gier, adresy stron internetowych, które warto znać i które mogą bardzo konkretnie pomóc w wspieraniu nad rodziców w wielojęzycznym wychowaniu naszych dzieci.

Zachęcam Was do komentowania tego wpisu - podzielcie się z nami Waszymi doświadczeniami, obawami, wyzwaniami, jakie stoją na Waszej drodze wielojęzycznego wychowania dzieci!

niedziela, 29 maja 2016

Nauka w polskich szkołach przez Internet - zapisy trwają!

Artykuł sponsorowany


W zeszłym roku pisałam szczegółowo w artykule "Bezpłatna polska e-szkoła dla dzieci Polaków przebywających za granicą" o bezpłatnej ofercie Polskich Szkół Internetowych Libratus. Dzięki tej inicjatywnie mnóstwo polskich dzieci rozsianych po świecie (obecnie z systemu tego korzystają uczniowie w ponad 100 krajach na całym świecie) ma możliwość wirtualnego uczestniczenia w polskim systemie edukacji. Również w tym roku chciałabym napisać o szansie uczenia się przez Internet, ponieważ za parę dni kończy się nabór do Szkół. Warto więc zainwestować odrobinę czasu i zapoznać się z ciekawą ofertą Libratusa przeznaczoną dla dzieci od 5 roku życia.

Jak funkcjonuje nauka w Polskich Szkołach Internetowych Libratus? Zobaczcie sami w tym krótkim filmiku, który przedstawia najważniejsze zalety i korzyści korzystania z tej formy edukacji.




Pieczę nad całym projektem objęła Fundacja Edukacji Polonijnej, do której głównych celów należy rozpowszechnianie edukacji polskiej za granicą, promowanie dwujęzyczności wśród Polaków przebywających na emigracji oraz realizowanie kampanii społecznych promujących polską edukację oraz aktywne używanie języka przez polską społeczność. Na pewno zetknęliście się już z projektami "Mamo, tato, chcę mówić po polsku!", czy "Rozwiń skrzydła z językiem polskim". To właśnie ta Fundacja :)

Źródło: Polskie Szkoły Internetowej Libratus


Osobiste sytuacje polskich lub polsko-wielonarodowych rodzin są bardzo różne - niektórzy wyjeżdżają z kraju tylko na krótki okres, inni mieszkają za granicą na stałe od wielu lat, jeszcze inni co jakiś czas zmieniają miejsca zamieszkania, przenosząc się z kraju do kraju. W każdym z wymienionych tu przypadków Szkoły Internetowe mogą być wielką pomocą - dzieci uczestniczą w cotygodniowych zajęciach, podtrzymują kontakt z językiem polskim oraz krajowym systemem edukacji, dzięki czemu mają ciągłość nauki po polsku i z polskiej perspektywy geograficznej i historycznej. Co mam tu na myśli? Każdy kraj kładzie nacisk na inne rzeczy czy aspekty danego przedmiotu. Również poziom edukacji w różnych miejscach świata może być odmienny. Kontynouwanie nauki w polskim systemie zapewnia dostęp do tych samych wartości i informacji, których uczą się dzieci w Polsce. 

Mieszkańcy dużych miast europejskich mogą zapewnić dzieciom edukację w jednej z polskich sobotnich szkół - w aglomeracjach, gdzie skupia się dużo Polaków takich szkół jest nawet kilka. Jednak osoby zamieszkujące mniejsze miejscowości, niekiedy oddalone od dużych miast o kilkadziesiąt kilometrów, już takiej możliwości nie mają. Tutaj z pomocą przychodzi właśnie system e-edukacji. 

Cotygodniowe lekcje uczą dyscypliny i dobrej organizacji czasu - cech niezwykle ważnych w obecnym społeczeństwie. Istotny jest również fakt, że dzieci nie są zostawione same sobie. W systemie edukacji domowej, na jakim Polskie Szkoły Intertetowe się opierają, to rodzic jest towarzyszem i wsparciem dla dziecka, pomaga mu opanować dany temat lekcji i razem z nim rozwiązuje zagadki i polecenia. W ten sposób rodzice są również wsparciem dla wirtualnego nauczyciela, który w regularnych webinariach bezpośrednio komunikuje się dziećmi zalogowanymi w systemie lekcji on-line. Jestem przekonana, że wielu z rodziców mieszkających za granicami kraju myśli o edukacji domowej, większość z nas boi się jednak odpowiedzialności. Obawiamy się również o własny stan wiedzy, w końcu edukację szkolną mamy za sobą kilkanaście lub kilkadziesiąt lat wstecz.

Źródło: Polskie Szkoły Internetowej Libratus


Lekcje w Libratusie są przygotowane tak, aby rodzic miał materiały pomocnicze, dzięki którym będzie na bieżąco z nauką dziecka i będzie mógł współuczestniczyć z kolejnych wyzwaniach. Pozostajemy więc bezpośrednim partnerem dziecka, wiemy, czego się w danym momencie uczy i możemy z nim o tym rozmawiać również w czasie wolnym, stosując system nauki przez zabawę. 

Nie bez znaczenia jest również fakt, że uczniowie otrzymują polską legitymację szkolną, umożliwiającą korzystanie ze zniżek podczas wizyty w Polsce, a po zdanym egaminie kwalifikacyjnym, również państwowe świadectwo szkolne i promocję do następnej klasy. Należy pamiętać jedynie o tym, że większość placówek, w których można zdawać egzamin, znajduje się w Polsce. Placówki te to Szkoły Partnerskie (zarówno podstawówki, jak i gimnazja), które współtworzą cały projekt. Obecnie jest to 106 placówek. Zagranicznych miejsc egzaminacyjnych jest obecnie zaledwie 9, ale ich liczna może stale wzrastać. W Niemczech egzaminy takie odbywają się na razie wyłacznie w Neuzelle, czyli w okolicach Frankfurtu nad Odrą.

Źródło: Polskie Szkoły Internetowej Libratus

I jak podoba Wam się taki projekt szkoły online? Czy zapisalibyście swoje dzieci na taką edukację? Jeśli jesteście zainteresowani wzięciem udziału w Polskich Szkołach Internetowych Libratus, pamiętajcie, że zapisy na nowy rok szkolny 2015/2016 kończą się 5 czerwca 2016.

Ja sama planuję zapisać starszego Synka, który już ma pięć lat, do e-zerówki i przez ten rok przetestujemy ten system. Za rok będę Wam mogła więcej napisać o naszych praktycznych doświadczeniach i uwagach.

Źródło: Polskie Szkoły Internetowej Libratus

Artykuł powstał we współpracy z Polskimi Szkołami Internetowymi Libratus.

środa, 25 maja 2016

Jak uczyć się języka poprzez kontekst kulturowy

Anię, autorkę książki "Znasz angielski? Poznaj niemiecki! Kompendium językowo-kulturowe" oraz bloga Angielski i niemiecki oczami Polaka poznaliście już parę miesięcy temu. Dla Was właśnie napisała artykuł na moim blogu o tym, jak sama nauczyła się języka niemieckiego i jak pobyt w Monachium zmienił jej podejście do wielu spraw, być może przede wszystkim właśnie do metod nauki języka.

Tym razem Ania poprosiła mnie o napisanie recenzji jej nowego, wspomnianego we wstępie kompendium. I robię to z przyjemnością, bo książka ta jest ciekawa i w nietypowy sposób podchodzi do zagadnienia nauki języka obcego. Mianowicie dokonuje wielu porównań z językiem angielskim, który większość Polaków zna ze szkoły jako swój pierwszy język obcy oraz umieszcza język niemiecki w kontekście kulturowym i społecznym. I mam tu na myśłi nie tylko sposób myślenia Niemców, ich wrażliwość, światopodląd czy wspólne wartości. Ania umiejętnie wyłapuje również sytuacje z życia codziennego, podreślając jak ważne jest przysłuchiwanie się naszym rozmówcom czy nieznajomym na ulicy, czytanie reklam i wchłanianie otaczającej nas językowej rzeczywistości.



Wiem dokonale, o czym Ania pisze, bo mimo iż przed moim przyjazdem do Niemiec w 2006 roku, uczyłam się w szkole i na studiach niemieckiego, czułam się tutaj jak niemowa! Znałam wiele słówek, ale sklecenie z nich zdania, jakim posługiwali się Niemcy "na ulicy" sprawiało mi najwięcej trudności. Również, a może przede wszystkim wyrażenie tych małych, codziennych emocji, kiedy coś mi się spodobało, coś innego zaciekawiło, a jeszcze inna rzecz zbulwersowała. Wyrażenie ich w ten sposób, aby rozmówca od razu wiedział, o co chodzi i mógł moją wypowiedź potraktować poważnie. Na czym polegał mój największy problem? Że niemiecki, jakiego uczono mnie w szkole, był nudny oraz książkowo-tabelkowy. Zdania i wyrażenia wkuwane na pamięć, w oderwaniu od sposobu myślenia, czy wypowiedzi, jaki zastosowałby w danej sytuacji przeciętny Niemiec. 

I mimo iż uczyłam się wiele również na studiach o politycznych i admonistracyjnych różnicach Niemiec ze względu na kraje związkowe, tak naprawdę dopiero na miejscu dotarło do mnie, jak znacznie różnią się od siebie poszczególne landy, jak dużą rolę odrywają one w nadawaniu lokalnej tożsamości i jak łatwo nalepić komuś łatkę, kwalifikując go po używanym dialekcie do takiej lub innej lokalności. 



Ania Jędrzejczyk rozpoczyna swoją książkę od rozprawienia się z mitami o języku niemieckim, jakie często pozostają nam Polakom w głowie przez sposób przekazywania historii w szkole i w mediach oraz przez stereotypowe podejście nauczycieli do nauki tego języka. Mity te świadczyć miałyby m. in. o "twardości" języka niemieckiego, byciu zbiorem długich słów, czy braku podobieństw do języka angielskiego. Podoba mi się również fakt, że Ania zwraca uwagę na właściwą wymowę. Polski akcept w języku niemiecki u moich rodaków mogę poznać prawie bezbłędnie, ponieważ większość z nas wymawia niemieckie słowa używając polskich zasad wymowy. Tu kilka przykładów z książki "Znasz angielski? Poznaj niemiecki!":

- bitte - nie czytamy "bite", tylko "byte", ponieważ "i" wymawia się w tym wypadku krótko
- Otto - nie czytamy "Otto", tylko "Ooto", ponieważ podwójne spółgłoski wymawia się jak jedną spółgłoskę
- gehen - nie czytamy "gejen", tylko "gEeeen", ponieważ spółgłoski "h" nie słychać, gdyż występuje ona po samogłosce, którą znacznie wydłużamy

I naprawdę nie chodzi o to, żeby perfekcyjnie wymawiać więszkość wyrazów i być branym za native speakera, ale o pewną higienę języka i dbałość o  poprawną wymowę. Prawdziwego, słowiańskiego akcentu i tak nie da się do końca ukryć ;)

Wracając do zawartości książki: Ania podaje również z własnego doświadczenia porady, jak nauczyć się języka i jakie metody u niej zaowocowały. Pokusiła się także o ciekawy rozdział porównujący cechy kultury niemieckiej i polskiej, biorąc pod lupę precyzję, racjonalność, grzeczność, trzymanie się jednego wątku wypowiedzi, porządku itp. Bardzo ciekawa jest ta część, zwłaszcza z zestawieniem z amerykańskim sposobem myślenia, który znamy być może z zagranicznych pobytów, czy choćby z filmów. Znaczną część kompendium stanowi dział gramatyki (bez pewnych podstaw trudno się po tym obszarze poruszać) oraz rozdział poświęcony podstawowym, czy też najczęściej używanym czasownikom, rzeczownikom i przymiotnikom. To dobre podsumowanie dla każdego, kto naukę języka niemieckiego zaczyna od początku (poziom A1/A2) lub ma już za sobą pierwsze sukcesy na tym polu i/lub ukończone kursy językowe (poziom B1/B2).



W licznych częściach książki autorka zwraca uwagę na to, że wielu z nas popełnia błędy, ponieważ tłumaczymy zdania dosłownie, zapominając właśnie o kontekście kulturowym. Dzięki "Znasz angielski? Poznaj niemiecki!" będziecie być może bardziej uczuleni na liczne komunikacyjne niuanse, co w rezultacie pomoże Wam lepiej poznać język niemiecki oraz mentalność naszych sąsiadów. Ale przede wszystkim ułatwi komunikację na co dzień oraz doda Wam językowej pewności siebie!

O tym, jak książka ta powstawała, piszę Ania Jędrzyjczyk na swoim blogu w artykule: Książka „Znasz angielski? Poznaj niemiecki!” – jak powstała? Tutaj również możecie znaleźć informację, gdzie książkę zakupić - np. w empiku pozycja ta znalazła się na 3. miejscu w kategorii: „Bestsellery – Język niemiecki” (ranking miesięczny: marzec 2016).

Dziękuję Ani za udostępnienie egzemplarza swojej książki „Znasz angielski? Poznaj niemiecki!”, a Was zachęcam po sięgnięcie do tej lektury, dzięki której podszkolicie swoję wiedzę językową i kulturową!

poniedziałek, 16 maja 2016

Spotkanie dla rodzin wielojęzycznych w Monachium

Bardzo często spotykam się z Polakami, żyjącymi w Niemczech, którzy mają wiele wątpliwości na temat wielojęzycznego wychowania dzieci. Nierzadko w ich rodzinach używa się więcej niż dwóch języków, co tę sytuacją dodatkowo utrudnia. Lub raczej wzbogaca! Bo przecież każdy język otwiera nam nowe szanse i możliwości - pod warunkiem, że umiemy go przekazać lub pomóc naszym dzieciom właściwie się go nauczyć.

Pisałam już na blogu w wielu miejscach o dwujęzyczności i za każdym razem temat ten wzbudza szeroką duskysję. Również dlatego, że język polski NIESTETY należy do tzw. języków o małym prestiżu społecznym, w przeciewieństwie np. do języka angielskiego, włoskiego, czy francuskiego. Często nam rodzicom brakuje konkretnych argumentów "w obronie" języka ojczystego, jeśli np. ktoś próbuje przekonać nas, że powinniśmy rozmawiać w domu z dzieckiem wyłącznie po niemiecku, aby szybciej naczyło się języka otoczenia.

Wszystkich, którzy chcieliby się dowiedzieć więcej na temat zalet i podstawowych zasad wielojęzycznego wychowania dzieci, zapraszamy na spotkanie, które odbędzie się w pomieszczeniach LMU. Spotkanie to zorganizowane jest we współpracy z Internationale Forschungsstelle für Mehrsprachigkeit IFM i będzie składać się w następujących części:

1. Wykład nt. podstawowych zasad wielojęzycznego wychowania dzieci – prowadzenie Iwona Stec, germanistka (IFM)
2. Praktyczne zagadnienia w nauczaniu języka polskiego – prowadzenie Iwona Smól, nauczyciel języka polskiego
3. Wykład nt. systemu szkolnictwa w Bawarii – prowadzenie Izabela Kulesza-Ubrich, pedagog
4. Czas na pytania oraz dyskusję




Spotkanie odbędzie się w języku polskim i dotyczyć będzie przede wszystkim dzieci w pierwszych latach życia. Udział jest bezpłatny. 

DATA:
sobota, 4.06.2016, w godz. 16:00 - 19:00

ADRES:
Ludwig-Maximilians-Universität München
Geschwister-Scholl-Platz 1
80539 München
sala A 015, parter

Prosimy o zapisy na spotkanie drogą mailową na adres: wielojezycznosc@gmail.com
Zapisów można dokonywać do 1.06.2016.

Zapraszam w imieniu własnych oraz współorganizatorów:
Polsko-Niemieckiego Towarzystwa w Monachium, Izabeli Kulesza-Ubrich, Iwony Stec oraz Iwony Smól.

Gdybyście mieli jakieś pytania, piszcie proszę w komentarzach pod tym artykułem lub na Facebooku. Bardzo proszę o wyrozumiałość, ze względu na fakt, iż komentarze na blogu muszę manualnie publikować. Niestety pojawia się tu niekiedy zbyt dużo spamu... 

Do zobaczenia na spotkaniu!
Wasza Dominika

środa, 20 kwietnia 2016

Po długiej przerwie o priorytetach

Już prawie dwa miesiące trwa cisza na moim blogu - co nie oznacza, że nic nie robię :) Dużo się dzieje w moim życiu prywatnym, a również zawodowo i towarzystko "tkwię" w kilku projektach, które są dla mnie ważne i cenne. Uczę się właściwego podziału priorytetów, dbania o swoje zdrowie psychiczne i harmonijnego łączenia różnych życiowych ról, którymi na co dzień żongluję. "Polka w Monachium" zeszła niestety na drugi plan, bo na tym pierwszym jest w tej chwili za dużo innych tematów, które muszę uprzątnąć.

Różne role


Jestem pewna, że wiele z Was tak ma - oprócz bycia mamą, żoną, partnerką czy córką, jesteśmy też przecież przyjaciółkami, koleżankami, siostrami itp. No i mamy na głowie przeróżne zadania: od zakupów, przez sprzątanie, prasowanie, dbanie o siebie i swoją rodzinę, po myślenie o prezentach na urodziny kolegi z przedszkola naszego dziecka, codziennym obiedzie, kolejnej wizycie u lekarza, zbliżającym się urlopie, depilowaniu nóg, opłacie na ubezpieczenie zdrowotne, wspólnej kawie z przyjaciółka, czy odwiedzinach u znajomych. Kiedy pozbierać do kupy wszystkie te "funkcje" i zadania, robi się z tego długaśna lista czynności, czy nawet obowiązków, które czekają na realizację.

To, czego nauczyłam się przez ostatnie trzy intensywne miesiące, to fakt, że nie można każdej z tych ról wykonywać na 100%. Po prostu się nie da! Przy tej ilości zadań coś dzieje się kosztem czegoś innego. I nie jest to takie straszne, bo świat się nie zawali, jeśli części z tych punktów nie wykonamy. Nie twierdzę tu, żeby odpuścić, poddać się losowi i czekać na cud, ale po prostu ustalić sobie listę priorytetów. Czyli listę spraw, bez których dalej ani rusz i spraw, które mogą zaczekać na lepsze czasy. Każda i każdy z nas ma takie sprawy - ważne i ważniejsze. Ja jestem właśnie w trakcie dzieleniach moich punktów według stopnia ważności. I nie zawsze są to łatwe decyzje, bo czasami trzeba komuś coś odmówić, narazić się na krzywe spojrzenie, może nawet na zerwanie znajomości. 


Porządek musi być :)


Niedawno jedna przemiła niemiecka blogerka napisała o tym, że potrzebuje więcej czasu dla siebie, aby później móc innym dać więcej z siebie. Pisała o tym, żeby wpuścić w swoje życie więcej świeżego powietrza, żeby otworzyć drzwi, ale nie na zewnątrz, tylko DO siebie i wsłuchać się w to, co mamy sami sobie do powiedzenia. Ta metafora bardzo mi się spodobała, bo mam wrażenie, że znajduję się w podobnym punkcie mojego życia. Zanim jednak w ogóle do tych drzwi się dostanę, muszę najpierw zrobić wokół siebie generalne porządki, bo mam pod nogami pełno drobiazgów, papierków i niepotrzebnych bagaży, które mi przeszkadzają i totalnie krępują. Tych drzwi prawie już nie widzę! 

Dlatego - moi drodzy - będę się tu pojawiać nieregularnie - tak, jak czas i inne zadania pozwolą. I mam nadzieję, że w tej nieregularnej, ale szczerej i szczególnej podróży będziecie mi towarzyszyć :)




środa, 24 lutego 2016

Kobiety z Powerem - Mama wraca do pracy po urlopie wychowawczym

Po pewnym czasie od porodu - może to być kilka tygodni, a może nawet kilka czy kilkanaście lat - każda z nas mam musi zmierzyć się z nowym tematem. Mianowicie z tematem powrotu do pracy. Niezawsze powrót na poprzednie stanowisko sprzed ciąży jest możliwy - czy to przez restrukturyzację w firmie, czy też przez nieprzystosowanie ówczesnych warunków do obecnej sytuacji rodzinnej i życiowej. Często pod wpływem macierzyństwa zmieniają się priorytety, przewortościowują dotyczasowe plany czy zawodowe marzenia. Czasami nawet kobiety po prostu nie potrafią więcej nazwać swoich kompetencji, oddalają się mentalnie od swoich osiągnieć i trudno im w ogóle nazwać to, co potrafią.

Dla tych mam, które się w podobnej sytuacji znalazły, rząd Niemiec wraz z funduszami unijnymi, wprowadził program powrotu mam na rynek pracy o nazwie "Perspektive Wiedereinstieg". W różnych krajach związkowych program ten przebiera nieco inne formy. W Monachium nosi nazwę power_m i skierowany jest do mam, które spędziły z dzieckiem conajmniej 12 miesięcy oraz mieszkają w obrębie połączeń komunikacji kolejki miejskiej (S-Bahn). Kolejna zasada uczestnictwa w programie dotyczy dotychczasowych zarobków w okresie wychowawczym lub w tzw. fazie rodzinniej, jak ładnie organizatorzy nazywają ten okres życia. Ponieważ udział w power_m jest całkowicie bezpłatny, nie można mieć stałych dochodów wyższych niż kilkaset euro na miesiąc. Należy również pamiętać, że wszystkie zajęcia odbywają się w języku niemieckim, jego bardzo dobra znajomość jest więc nieodzowna. 

Większość kursów odbywa się przed południem i uczestniczy się w nich bez dzieci, dlatego warto wcześniej zadbać o zapewnienie dzieciom godnej zaufania opieki. 


Na czym polega power_m?


power_m to przede wszystkim różnego rodzaju kursy, zajęcia, warsztaty i ćwiczenia, pomagające skupić się na sobie, na własnych możliwościach i umiejętnościach, które w tym okresie wychowawczym często schodzą na dalszy plan. Niekiedy trudno je nawet nazwać i posegregować w sposób, pozwalający odnaleźć się ponownie na rynku pracy. Zadaniem power_m jest pomóc nam prześledzić poszczególne etapy naszego zawodowego i prywatnego życia i wydobyć z różnych miejsc i spotkań te najważniejsze, dzięki którym czegoś się nauczyliśmy, czy zdobylismy jakieś kompetencje.

power_m skupia się wokół trzech kategorii, stanowiących trzon tego programu: określenie i nazwanie własnych kompetencji, opracowanie dokumentów aplikacyjnych oraz nauka od podstaw lub odświeżenie umiejętności komputerowych. Dodatkowo w ofercie pojawiają się różne szkolenia, warsztaty np. dla par lub kursy negocjacji wysokości pensji i poszczególnych punktów umowy o prace. Jednak te trzy wcześniej wymienione punkty są filarami całego konceptu.



Jak funkcjonuje power_m? Kolejne kroki


Aby w ogóle zapisać się do programu należy osobiście odwiedzić tzw. spotkanie informacyjne, w skrócie przedstawiające zarysy działania power_m. Konkretne daty najbliższych spotkań znajdziecie na stronie organizatorów. Na tym spotkaniu zostaną nam podane możliwe terminy na indywidualną rozmowę z wyznaczoną dla nas w programie opiekunką. Zwykle termin ten ma miejsce po kilku dniach od tego pierwszego spotkania informacyjnego. 

Do rozmowy tej dobrze jest się przygotować - wysłać mailem nasze CV w jego aktualnej formie i odpowiedzieć sobie na kilka zasadniczych pytań (jako podpowiedź dostaniemy formularz do wypełnienia). Dopiero na tym spotkaniu zostanie nam - w porozumieniu z nami - zaproponowany indywidualny program warsztatów i treningów. Całość zależy od tego, jakie są nasze oczekiwania, dotychczasowe doświadczenia i wyborażenia o najbliższej przyszłości.

Na ukończenie całego programu mamy 6 miesięcy liczonych od daty tego indywudualnego spotkania. To dużo czasu, żeby zebrać myśli, wsłuchać się w siebie i starać się odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania: co potrafię? co chciałabym robić? na jakich warunkach chcę i mogę pracować?

Zajęcia odbywają się w kilku placówkach. Jedną z najczęściej odwiedzanych jest Frauen Computer Schule, która udziela szkoleń i warsztatów podnoszących kwalifikacje komputerowe. Przede wszystkim jednak mamy mają szansę skupienia się na sobie, na własnych możliwościach i umiejętnościach, na dostrzeżeniu swoich największych sukcesów i zasług. Również konfrontacja z innymi osobami, będącymi w podobnej sytuacji, daje dużo do myślenia. Nagle dostrzegamy, że to, jak same siebie widzimy, niekoniecznie pokrywa się z naszym wizerunkiem na zewnątrz. To daje dodatkową energię i pozwala spojrzeć na siebie łaskawszym wzrokiem.

Dużą zaletą power_m jest według mnie również dostrzeżenie w życiorysie nowych cech i kompetencji, jakie zdobyłyśmy w roli żony/partnerki i mamy. Często o tym zapominamy, a różne badania pokazują, że pracodawcy przykładają dużą wagę do tzw. soft skills, czyli komptencji społecznych. 



Moje osobiste podsumowanie


Moja przygoda z power_m dopiega końca. Dużo się dzięki niej o sobie dowiedziałam! Udało mi się stworzyć profil własnych kompetencji, co niezwykle ułatwiło mi ubieganie się o ciekawe stanowiska pracy u ciekawych pracodawców. Poznałam niemieckie standardy pisania CV oraz listów motywacyjnych, nauczyłam się zasad, jakie fukncjonują podczas rozmów kwalifikacyjnych i jestem nawet w stanie negocjować warunki umowy. Ba, nawet dostałam świętną propozycję pracy! :) Niestety ze względów rodzinnych nie mogłam ostatecznie jej podjąć, ale była to rzeczywiście wymarzona pozycja... Wszystko dzięki power_m i osobom, jakie tu spotkałam.

Nie łudźcie się jednak, że sukces przyjdzie sam. power_m wymaga poświęcenia dużo czasu - bywały tygodnie, kiedy miałam pod 2-3 przedpołudnia zajęte. Należy odrabiać prace domowe, grzebać we własnym życiorysie, co niekiedy kosztuje trochę nerwów i zdrowia. Ale warto, jeśli chce się ostatecznie osiągnąć zawodowe spełnienie.

Co ciekawe tylko 60% uczestniczek decyduje się na stałe zatrudnienie. Aż 21% z nich po udziale w programie zakłada własną firmę, a 19% szuka dalej, poświęcając swój czas na dalsze podnoszenie kwalifikacji.

Jaka jest Wasza droga powrotu do pracy do fazie rodzinnej? Macie osobiste doświadczenia z power_m?

 power_m